Historia pewnego albumu


Lifestyle / piątek, Styczeń 5th, 2018

Historia pewnego albumu

Recenzja fotoksiążki

Bardzo się ucieszyłam, kiedy otrzymałam pozytywną odpowiedź do zgłoszenia na test fotoksiążki firmy Saal-Digital. Najpierw swoją recenzję na blogu zamieścił Piesek Manu. A potem na Instagramie pojawiło się ogłoszenie, że można wziąć udział w testach. I tak powstała historia pewnego albumu.

Nie mogłam się zdecydować jaki format fotoksiążki wybrać – to, że musi mieć minimum 30 stron wiedziałam od początku. Możliwości zaprojektowania jest wiele. Od małych 12×12 cm po duże albumy w rozmiarze 42×28 cm. Dodatkowo można wybrać w kwadracie lub w ułożeniu pionowym lub poziomym.

I tak swój album projektowałam trzy razy, aż w końcu mój kupon rabatowy wygasł. W trakcie trwania całego projektu miałam na szczęście kontakt z przedstawicielem firmy, który przedłużył mi kupon o kolejne 14 dni. Zdążyłam z zamówieniem w tygodniu przed świętami. Realizacja mega szybka, bo w ciągu 48 godzin otrzymałam informację, że foto album już jest gotowy i wysłany. Jestem bardzo ciekawa, jak wygląda ich park maszynowy i w jaki sposób powstają ich produkty.


Czekałam z niecierpliwością na kuriera w piątek przed Wigilią. Niestety kurier nie dotarł. Ilość paczek, którą mieli do rozwiezienia oraz strajk pracowników firmy przewozowej sprawił, że przesyłka dotarła do mnie tuż po świętach.

Okładka i zawartość

Okładkę albumu miałam zaprojektowaną już wcześniej. A dokładnie przez mojego męża. Mogliście tą grafikę zobaczyć między innymi na świątecznej fotce, na której Marek dumnie nosi wykonaną przez nas bluzę. Początkowo miało być to jedno ze zdjęć, ale ostatecznie wygrała biała, minimalistyczna wersja.

Co mogę Wam powiedzieć o samej książce? Dla mnie wykonanie – rewelacja. Zamawiałam już fotoalbum na stronie empikfoto, ale wrażenia miałam zgoła odmienne.

Tutaj – gruba, twarda okładka, bez watowania robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Gdybym zdecydowała się na dodatkowe watowanie, mój odbiór byłby jeszcze lepszy. To samo tyczy się stron wewnętrznych, ja wybrałam matowe. Strony są sztywne, nie łamią się. Kolory – bajka. Trudno było mi się zdecydować na konkretne zdjęcia, bo miałam ich około dziesięciu tysięcy. Przy okazji tworzenia albumu, zrobiłam mały porządek na komputerze. Zastanawiałam się, jaka będzie jakość wydruku, ale tutaj jestem również pozytywnie zaskoczona. Tak naprawdę tylko jedno zdjęcie jest średniej jakości, ale aplikacja podpowiadała mi, że jego jakość może odbić się na jego wydruku. Z sentymentu jednak je zostawiłam. Co do aplikacji – bardzo intuicyjna. Wystarczyło wgrać fotki i zdecydować czy sami chcemy je ułożyć, czy zdajemy się na program. Moim zamysłem było, poukładać zdjęcia od wiosny do zimy. Więc układałam sama.

Podsumowując: jakość na szóstkę. Szybkość realizacji: na szóstkę. Kontakt z przedstawicielami firmy: na szóstkę. Nie mam się do czego doczepić 🙂

A na koniec mam dla Was niespodziankę. Otrzymałam informacje od Saal Digital, że też możecie skorzystać z kuponu rabatowego „na dobry początek” w wysokości 75zł. -> Kliknij tutaj aby otrzymać kupon <-Stwórzcie Wasz wyjątkowy album i podzielcie się ze mną efektem, tutaj w komentarzu lub na Facebooku.

Pozdrawiam Was serdecznie

Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *